Recenzja Konkursowa | Punch and Judy (Commodore)

Punch and judy C64Dosłownie na ostatnią chwilę jeden z konkursowiczów postanowił zwiększyć swoje szansę na wygraną i zaatakował mnie kolejną recenzją konkursową. Komodziarz LukegaX tym razem przeszedł i opisał dosyć nietuzinkową produkcję. Punch and Judy, to oparta na nieco hardkorowym, kukiełkowym teatrzyku dla najmłodszych gra przygodowo-zręcznościowa w stylistyce komnatowego sandboxa.

Ciekawe, bardzo ciekawe! Przyjrzałem się troszkę bardzo popularnemu w Wielkiej Brytanii przedstawieniu na podstawie którego powstała gra i jestem dosyć zaskoczony. Prześmiewczy główny bohater – kukiełka Punch (o dosyć przerażającym wyglądzie) nabija się z innych postaci, wyszydza ich przywary i dosyć brutalnie się z nimi obchodzi, a wtóruje mu w tym wszystkim jego paskudna żonka Judy. Za pomocą pałki, drąga czy kija (zwał, jak zwał) nabija guzy niesfornym kukiełkom, a ze wszystkiego chichrają się dzieciaki. Hehehe, może i to jest fajne, ale sam wygląd kukiełek raczej powodowałby ciarki na plecach i nocne koszmary u większości małolatów, ale widocznie ja się nie znam.

W Punch and Judy niestety (albo stety) nigdy nie grałem, ale po obejrzanych przeze mnie filmikach i przeczytaniu recenzji, wygląda ona na dosyć jajcarską komnatówkę, z możliwością zwiedzenia każdej miejscówki od początku rozgrywki (sandboxowy charakter) i zwariowanymi bohaterami. Wszystko w stylistyce teatrzyku kukiełkowego przybywającego na występy do małej, nadmorskiej angielskiej mieściny. Sama nazwa gry, kojarzy mi się bardziej z piękną, a zarazem smutną piosenką mojego ulubionego Marillionu, w której Fish śpiewa o zaniku miłości w namiętnym kiedyś związku i zwycięstwie rutyny nad uczuciami. Dla zainteresowanych: umieszczam i polecam zapoznanie. Szczególnie z warstwą liryczną. (Borsuk)

Marillion: Punch and Judy (Album: Fugazi – 1984)


PUNCH AND JUDY

ALTERNATIVE SOFTWARE / CLOCKWIZE SOFTWARE DEVELOPMENTS (1989)

ACTION – ADVENTURE / KOMNATÓWKA / PRAWIE SANDBOX :-)

RECENZJA DOTYCZY: COMMODORE C64

Także na: Amstrad, ZX Spectrum, MSX

Punch and Judy – oryginalna wkładka do kasety. Mnie trochę przeraża…

Punch & Judy jest grową adaptacją brytyjskiej marionetkowej sztuki z XVIII wieku stworzoną przez Clockwize Software Developments i opublikowane przez Alternative Software, które ma koncie parę wartych ogrania gier na komodorka jak chociażby Count Duckula 1 & 2 – będącej adaptacją popularnego serialu animowanego emitowanego w Polsce pod tytułem Hrabia Kaczula. O ile pierwsza część jest świetną i dynamiczną komnatówką, która spokojnie mogła by powstać na NESie, tak dwójka jest „jedynie” dobrą i trudną platformówką w stylu wczesnych części Donkey Kong’a. Spadasz z wysokości większej niż 2 metry – umierasz, do tego trzeba zapoznać się z schematem pojawiających i znikających platform na każdym poziomie niczym w trudnym, zimowym etapie w pierwszym Megamanie. Największym jednak przebojem tej firmy jest Bully’s Sporting Darts – moim zdaniem najlepsza gra w „rzutki” w historii gier. Autorzy rozsmakowali się także we wszelakich growych adaptacjach popularnych seriali na ośmio- i szesnastobitowe komputery.

Ciężkie jest życie gangste… znaczy organizatora sztuki teatralnej,

ledwo co człowiek zaczął przygodę w nowym mieście a już trafił do aresztu!

Jak wcześniej zostało wspomniane mamy do dyspozycji otwarty świat gry będący rzeczywistym miastem Bridlington znajdujące się w Wielkiej Brytanii (tak nawiasem mówiąc jestem ciekaw jak prawdziwie zostało ono odwzorowane na Commodorze), w którym poruszamy postacią o imieniu Punch przy użyciu joysticka zarówno w kierunku klasycznym, czyli prawo – lewo jak i w kierunku mniej standardowym czyli dalszy plan – bliższy plan.

Niestety na automatach nie pogramy…

Gra składa się z trzech zadań – pierwszym naszym zadaniem jest wybudowanie namiotu, w którym odbędzie się nasze przedstawienie, przed upływem wyznaczonego czasu (dokładniej przed przypływem – Tide meter – w prawym dolnym rogu ekranu) poprzez zebranie odpowiedniej ilości białych bloczków i zaniesieniu ich na plażę. Oczywiście żeby nie było za łatwo bloczki te, za każdym razem są losowo umieszczane w grze, tak więc można powiedzieć, że rozgrywka ma elementy roguelike przez co za każdym razem jest inna od poprzedniej.

Oto „biały bloczek” potrzebny do budowy namiotu – ciężko stwierdzić co to jest –  ni to cegła ni tkanina…

(jeżeli macie pomysły co to może być to  piszcie w komentarzach)

Oczywiście, o ile samo szukanie przedmiotów w losowych częściach miasta nie stanowiłoby wyzwania gdyby nie limit czasowy oraz dwie „przeszkadzajki” : krokodyla (Serio? Kto wpadł na pomysł żeby po ulicach miasta chodził sobie gad, który przeważnie nie należy do zwierzaków udomowionych?), który zabiera nam czas, gdy nas zaatakuje oraz policjanta – ten zaś z miłą chęcią wsadzi nas do więzienia i przy okazji także zmarnotrawi cenne chwile rozgrywki. Jako że nie jesteśmy wyposażeni w żadną broń to jedynym sposobem by uniknąć aresztu bądź pogryzienia jest ucieczka ulicami miasta oraz liczenie na szczęście, by policjant nas nie zauważył i nie podążał za nami. Pod koniec naszej żmudnej pracy budowlańca trzeba jeszcze znaleźć i zanieść dwa większe segmenty namiotu, które ze względu na ich gabaryty utrudniają rozgrywkę. Podczas ich przenoszenia nie można wchodzić do budynków i trzeba szukać innych, alternatywnych ścieżek, przejść.

Niemowlę w sklepie mięsnym – ile za kilo?

Po wybudowaniu naszego mini teatru, w którym będziemy prezentować przedstawienie w najbliższej przyszłości – czeka nas do wykonania drugie zadanie. Odnalezienie i zaproszenie wszystkich mieszkańców miasta na naszą sztukę teatralną (oczywiście poza policjantem i krokodylem) za pomocą przedmiotu trzymanego w rękach, aktywowanego przyciskiem FIRE (to chyba jakaś pałka, czyżby nasz bohater zmuszał siłą ludzi do przyjścia na jego daremne show?). Łącznie osób do zaproszenia jest cztery – kobieta, mężczyzna w fioletowym płaszczu, pies (!) oraz niemowlak! Ostatnie dwa przypadki niechętnie podążają za bohaterem, więc trzeba ich cały czas pilnować i w momencie kiedy zaczną ucieczkę aktywować przedmiot trzymany przez Punch’a zachęcając ich do zmierzania za nami.

Zaraz nadejdzie przypływ – sztuki tym razem nie będzie…

Kiedy uda się nam zaprosić wszystkich widzów przechodzimy do ostatniego, trzeciego zadania, w którym rozgrywamy tytułową sztukę poprzez interakcję z zaproszonymi gośćmi z wykorzystaniem tajemniczego przedmiotu. Może jednak nazwijmy sprawę po imieniu – nasze przedstawienie polega na pałowaniu publiczności na scenie i unikaniu wrogiego policjanta! Zaznaczam, że nie oglądałem oryginalnej sztuki kukiełkowej, na której oparta jest gra – więc może ktoś przybliży ją w komentarzach? Z rozgrywki jak byk wynika, że należy uszczuplić pasek uderzeń – hit meter – u wszystkich czterech zaproszonych postaci. Goniącemu nas gliniarzowi uciekamy – klawiszem w dół – i wtedy pojawiamy się w na drugim końcu sceny. Oczywiście jak to bywało w większości kasetowych gier na Commodore jedyne co dostajemy po ukończeniu tego tytułu to napis z gratulacjami od twórców gry.

Ostatni etap – czyli tytułowa sztuka Punch and Judy

Największym minusem tej gry jest brak jakiejkolwiek muzyki – chociaż akurat w tej grze jakoś ten fakt nie przeszkadzał mi w przyjemnym graniu. Co do plusów to przede wszystkim dobra i bogata w szczegóły grafika (jak na grę z 1989 roku) oraz jak wcześniej zostało wspomniane – mamy tutaj do czynienia z dość sporym, otwartym światem gry, który w połączeniu z elementami losowymi daje nam tytuł grywalny zarówno za pierwszym jak i za dwudziestym podejściem. Podsumowując – Punch & Judy to wyjątkowa i wciągająca rozgrywka i pomimo że nie należy do długich gier – warto dać jej szansę. Dobra zabawa gwarantowana.

PUNCH AND JUDY

(COMMODORE C64, AMSTRAD, SPECTRUM, MSX)

RetrometrUnikalny tytuł i wielokrotnie grywalny.


Ciekawostki:

» Dopóki nie będziemy mieć kontaktu z przeszkadzajkami wskaźnik przypływu (tide meter) nie będzie się zmniejszał przez jakiś czas, co znacznie ułatwi ukończenie gry.

» W grze można znaleźć monety za które możemy kupić wędlinę (którą zrzucamy poprzez kombinację w dół + FIRE) dzięki której zwiększamy odrobinę poziom zainteresowania psa podczas drugiego zadania.

» Podobnie jak recenzowanym wcześniej prze ze mnie Droidem gra Punch and Judy poza standardowym wydaniem kasetowym także została wydana na kartridżu przez firmę Atrax – tym razem w „Zestawie 3”,  w której oprócz recenzowanej przeze mnie gry zawarto takie tytuły jak: Count Duckula 1 i 2, Bully’s Sporting Darts, Double Dare (będąca wersją niekompletną  – standardowo gra zaczyna się od teleturnieju, którego brakuje w wersji kadridżowej, a dopiero potem następuje etap zręcznościowy). Prawdopodobnie dokonano tego zabiegu ze względu no to, że sama gra została wydana w języku angielskim, przez co wymagała zarówno znajomości języka obcego jak i tamtejszej kultury, co utrudniłoby obcowanie z tą grą u polskiego gracza. 

 

Autor: LukegaX

RECENZJA NADESŁANA NA:

KONKURS NA NAJLEPSZĄ RECENZJĘ DOWOLNEJ GRY

NA 8-BITOWE MIKROKOMPUTERY

Inne artykuły:

Recenzja | Transformers: Mystery of Convoy Optimus Prime. Bohaterski dowódca Autobotów, który po wielu zwycięskich bitwach połączył się z Primusem (czytaj: dokonał żywota) podczas wydarzeń prze...
Recenzja | Mega Man X Długie blond włosy, biało-czerwony kombinezon i miecz świetlny w ręku - tak miał wyglądać nowy Mega Man. Ktoś z Capcomu uderzył w stół i powiedział "N...
Recenzja | Journey to Silius Zdaje się, że na NESie nie miała przyjemności gościć żadna dobra gra o Terminatorze. Było wiele prób i choć niektórzy mogą się ze mną nie zgodzić, efe...