Recenzja | NBA Street Vol. 2 (PlayStation 2, Xbox, GameCube)

Jakoś tak dawno EA BiG nie było więc śpieszę z kolejnym tekstem! Pogawędzimy kolejny raz o ulicznej koszykówce z wielkimi nazwiskami. 

Będzie efektownie bo wsady to tu codzienność, drybling łamiący kostki również, a to wszystko będziemy rozgrywać na podwórkowych boiskach, czy nawet na dachu wieżowca! Co więcej, prócz „aktualnych” składów NBA i ulicznych legend NBA Street będą również występować legendarni gracze NBA i to ikony nawet z lat 60tych i 70tych, także będzie grubo!

Tak, tak, tym razem zmienia się nam nieco klimat. To nie tylko zakapiory z nowojorskich dzielnic i cwaniaki z nocnych klubów w Kalifornii, tym razem w grę wchodzą również prawdziwi atleci począwszy od lat 60tych. Szczerze mówiąc aż tak na historii NBA się nie znam by zachwycać się ich obecnością, choć Bill Russell, czy Wilt Chamberlain mi świtają nieco, no ale chyba wielu kojarzy takiego hmmm dajmy na to Earvin „Magic” Johnsona, czy Clyde „the Glide” Drexlera? Nie?! Come on! A co powiecie na Jordana? No tego to chyba wszyscy znają, ale… tu jest ich trzech, z lat 80tych, 90tych i „nowe” wcielenie w barwach Wizards. Chcesz zrobić drużynę Jordanów? Noł problem ziomek, w NBA Street wszystko jest możliwe! Łącznie dostępnych jest 25 gwiazd historycznych do odblokowania.

old school meets new school!

Legendy NBA + „aktualne” składy NBA + fikcyjny świat ulicznych wannabe NBA, ten mix się udał i co ciekawe rewelacyjnie do siebie pasuje! Grając w pojedynczym meczu lub ze znajomymi możesz mieszać sobie te światy do woli (Pick Up Game oraz NBA Challange). Zacznijmy jednak od początku, czym jest NBA Street i jakie są zasady? Po szczegóły odsyłam do biuletynu RnG.

Street School

Jeśli ktoś czytał mój tekst o pierwszej części to możliwe że pamięta iż twórcami tej gry była ekipa NuFX, tym razem zmienia się developer. Do gry wchodzi EA Canada czyli ekipa bliższa Stevenowi Rechtschaffnerowi (ojciec EA BiG) toteż są widoki na wyższą jakość produktu. Z resztą są to naczynia połączone bo oni (EA Canada) również w tym czasie dostają pod skrzydła markę NBA Live. Co my tu właściwie mamy? Licencja NBA przeplata się z ulicznymi potyczkami w betonowej dżungli. Szybki cytat z recenzji jedynki dot. zasad gry:

gramy 3 vs 3, nie ma błędu połowy, nie ma fauli, nie ma czasu gry, pozostały jedynie 24 sekundy na akcję by było zachowane tempo gry (shot clock). Zamiast rzutów za 2 i 3 punkty są za 1 i za 2, linia 3 pkt z tego co zauważyłem jest umowna jak na szkolnym boisku. Gra się do 21 punkciorów przy czym przewaga musi być przynajmniej 2 punktów, więc jak jest 21:20 to gra się dalej aż ktoś ma większą przewagę (robi się przy takim wyniku nerwowo, jeden celny rzut z dystansu i po sprawie).

im więcej efektownych tricków tym szybciej osiągniemy gamebreaker

Ok, to już było, a co nowego? Doszło kilka ruchów i zagrywek urozmaicających gameplay i dodających tego ulicznego klimatu. Przykładowo możesz odbić piłkę od łba przeciwnika dezorientując go na chwilę (off the Heezay), kopnąć piłę co daje efektowne i efektywne podanie szybko rozpoczynające akcję (kick pass). Możesz odbić piłkę od tablicy co również dezorientuje przeciwnika, który myśli że to rzut (back 2 papa) i kilka innych zagrywek. By je wszystkie wykonać gracz musi mieć aktywny „pasek” turbo. Niby są to drobne rzeczy, niby nic wielkiego, ale sprawdzają się znakomicie i dodają folkloru.

nba-street-1-vs-2

zmian w stosunku do pierwszej części mamy całą masę, polepszono właściwie wszystko

Zmiany nie ominęły również gamebreakera. Zdobywając punkty za efektowność (efektowny drybling, przechwyt, blok, wsad, a najlepiej wszystko na raz pamiętając o pasku turbo) nabijasz pasek gamebreaker i gdy osiągnie maxa przez kilkadziesiąt sekund będziesz miał stan Gamebreaker. W tym krótkim czasie statystyki twoich zawodników wzrosną i szansa na to że trafisz do kosza również, jednocześnie zdobywając punkty dzięki GB od razu też odejmujesz punkt przeciwnikowi co jest dodatkową korzyścią.

To jest jednak element „zastany”, w vol 2 dochodzi coś co nazwano Gamebreaker 2. Jak to działa i ocb? Po zdobyciu pierwszego GB możesz go jednym przyciskiem „schować do kieszeni”, jest wtedy zamrożony i teoretycznie zmarnowałeś go bo on sam w sobie już nic nie daje. W tym momencie jednak nabijasz pasek GB ponownie i jeśli napełni się po raz drugi uaktywnia się GB2. W tym stanie możesz wykonać efektownego finiszera który zawsze trafia, wszyscy trzej zawodnicy w efektownym stylu, nieco cyrkowym, niczym Harlem Globetrotters zaliczą kosza. Ma to też większe znaczenie jeżeli chodzi o punkty, więcej ich otrzymasz i odejmiesz przeciwnikowi, np. +4 i -3, to sporo! Musisz jednak wyczuć czy w danym meczu dasz radę nabić 2x pasek GB, bo niekoniecznie musi być to w zasięgu ręki, choć mam wrażenie że szybciej wpada niż w jedynce.

Gamebreaker 2, na bank się wam spodoba ten nowy element

Do tego jeśli masz już „schowanego” GB nie musisz koniecznie zbierać na GB2, możesz go zużyć gdy przeciwnik ma GB, w ten sposób anulujesz swój pasek, ale i przeciwnika. Animacje GB2 są piękne, nie wiem czemu, ale dodane filtry wizualne, najazdy kamery i muzyka, wzbudzały we mnie poczucie triumfu i radości za każdym razem.

Be a Legend

Be a legend – to nie tylko slogan ale i całkiem nowy tryb, to tutejsza „kariera”. Tryb oddzielający sacrum od profanum, kariera ulicznego ziomka którego sam sobie stworzysz w drużynie którą również osobiście powołasz do życia (moja to Krupniok Silesia!). Mimo iż gameplay jest ten sam to nie uświadczysz tutaj NBA, tu występują tylko uliczni showmeni i zakapiorzy, w odróżnieniu od jedynki jest też sporo kobiet które dają radę i wraca kilku znajomych z pierwszej części w tym jego ekscelencja Stretch!

Stretch powraca na uliczne korty! Pokonaj jego drużynę w turnieju w NY, a wcielisz go do swojej ekipy

Mamy uproszczoną mapkę USofA z zaznaczonymi miastami do zaliczenia. Tam prócz meczów i turniejów do wygrania z lokalsami mamy również specjalne wyzwania! Bardzo mi się ten patent podobał, mocno urozmaicił gameplay. Zadania to mecze, ale na szczególnych zasadach, np. tylko dunki punktują, albo nie ma Gamebreakera, czy rzutów za 2 punkty. Jedno takie wyzwanie to mecz na zasadach NBA do 50 punktów (czyli są rzuty za 3 punkty, a „zwykłe” za 2 punkty), już się szykuję, odpalam event, a tam wychodzi skład LA Lakers z Shaquille O’Nealem i Kobe Bryantem! Nieźle się zdziwiłem, miałem w składzie dryblasa Stretcha, który wszystko mi blokował w normalnym meczu, ale mając naprzeciw Szaka został po prostu zdemolowany, każda próba bloku tego czołgu kończyła się posłaniem moich postaci na ziemię. Widok Szaka z łapą w koszu po wsadzie przypominał niedźwiedzia z łapą w ulu sięgającego po miód ;). Każdy z takich eventów ma zupełnie inne zasady przez co zawsze jest lekkim zaskoczeniem, mega mi się to podobało.

Bigger than life moves

Wyraźnie też polepszyła się grafika, jest ładniej, korty są bardziej wyraziste i z charakterem. Szczególnie Uptown Manhattan zapada w pamięci. Gramy na dachu wieżowca naokoło którego rozpościera się widok na central park i NYC, wszystko zabezpieczone kratą by piłka nie wypadła, mega miejscówka! Są też wszelakie betonowe parkiety wciśnięte gdzieś pomiędzy ulice miast oraz jeden zlokalizowany w sali miejscowego „koledżu”.

najciekawsze boisko w grach ever!

Zakres ruchów również się poszerzył, wyraźnie animacje naszych graczy zostały dopieszczone. Co prawda nadal podczas alley oop zdarza się że gracz ma kolana na wysokości obręczy ale taki to urok tej serii. Gra światła i cieni na boiskach jest bardzo fajna. Ogólnie stylistyka jakoś tak pachnie latami ubiegłymi na zachodzie, czymś co nazywamy „oldschool” te afro, stylizowane czcionki, drobnymi ruchami udało się stworzyć fajną stylistykę, nie bez znaczenia jest też muzyka.

Czuć że nie sępiono na stronę audio, od wydania Def Jam Vendetta widać że EA pozwoliło na większy budżet dla gier EA BiG. Mogli poszaleć i mamy takie klasyki jak Pete Rock & CL Smooth – They Reminisce Over You (T.R.O.Y.), czy The Choice is Yours (Revisited)” – Black Sheep, które dają +100 do klimatu. Jednocześnie są aktualne kawałki jak Nate Dogg Feat. Eve – Get Up, czy Nelly – Not In My House. Za bity odpowiadał również Just Blaze. Są to wszystko „czarne rytmy” w rapsowym wydaniu, ale cholernie dobrze mi tutaj pasują, klimat wymagał właśnie ich, a nie metalu czy techniawek.

legendy występują w pasującej i przystającej do nich oprawie a/v

Komentator, cholera jakby to było gdyby gra sportowa go nie miała, kicha panie. W jedynce był Joe the Show latający z megafonem po boisku, tutaj komentator nie jest „spersonifikowany”, ale za to wypada dużo lepiej. W ciekawy sposób wszystko komentuje, ma duży wachlarz haseł, do tego wiele spersonifikowanych pod konkretne zagranie co bardziej znanych zawodników. Ma fajny głos i po prostu idealnie tu pasuje. Nie jest to też człowiek przypadkowy, ponieważ głosu tutaj użycza Bobbito Garcia. Z wiki dowiedziałem się że grał w ulicznego koszta i był DJem, ale przede wszystkim przez lata pracował w radiu w programach głównie związanymi z Hip Hopem, wyrobiony jest zatem niczym gacie w majtach i to czuć.

W ogóle podoba mi się że wzorem SSX Tricky na płycie upchano również materiały w stylu „od twórców dla graczy„. W Tricky było więcej materiału „zza kulis” tu tego nie ma a szkoda, ale za to są filmiki wprowadzające gracza w 2 część (jeden zamieściłem w tekście wyżej) i komentarz Bobbito Garcia do street ballu w NY.

liczba wsadów na minutę w NBA Street przekracza wszelkie rekordy, ale o to właśnie tu chodzi!

Koniec końców jak widzicie dodano tutaj względem pierwszej części masę rzeczy, właściwie rozbudowano wszystko co się dało. OST i komentator, grafika, tryby gry, nawet sama licencja NBA to za mało, wykupiono wizerunki sławnych graczy historycznych, jest na bogato zastawiony ten stół. EA nie skąpiło kasy, a EA Canada nie szczędziło sił by wyszedł z tego rewelacyjny i grywalny produkt. Właściwie to nie wiem co bym tu dodał lub co bym wyrzucił, wszystko jest na swoim miejscu. Spędziłem w grze ok. 10 godzin, ale spokojnie można ograć więcej bo głównie skupiłem się na trybie be a legend. Multiplayer pozwala na grę do czterech graczy co jest pewnie wyborne, ale po prostu nie mam z kim grać w takie gierki więc nie sprawdziłem tego w praniu. Po screenach widzę że NBA Street V3 wygląda jeszcze ładniej, ale czy będzie grało się lepiej? No cóż, do tej rozmowy wrócimy innym razem, na dzień dzisiejszy polecam wszystkim NBA Street vol 2, grę kompletną.

Retrometr


Platforma i rok ostatniego ogrania tytułu: Xbox/2020

3 słowa do gracza: gra kompletna w której mnóstwo różnych elementów pasuje do siebie i tworzy niesamowity klimat, gdzie street ball spotyka NBA.


Ciekawostki:

» NBA Street vol 2 jest pierwszą częścią w serii która zadebiutowała na Xboxie, z kolei w Japonii wyszła jedynie wersja na  PlayStation 2

» jedną z postaci do odblokowania prócz licznych gwiazd NBA jest raper Nelly

» Mamy w tym roku 20 lat od premiery PS2, mamy też i 20 lat od założenia EA Sports BiG, postanowiłem zatem „coś przedsięwziąć”. Nie wiem na ile mi się ta sztuka uda, ale będę chronologicznie przechodził i opisywał gry EA BiG na łamach RnG. Nie wiem jak przy tasiemcach pod koniec będę na to patrzył, biorę pod uwagę że NFL to sobie daruję. Ograniczę się tylko do 6 generacji, do prime time tego wydawcy, zacząłem od SSX, NBA Street, SSX Tricky, Sled Storm, FreekstyleShox, Def Jam Vendetta a kolejny będzie Jego Wysokość SSX3. Gdybyś czytelniku odkrył ten tekst kilka lat po premierze, to możesz sprawdzić jak mi poszło, drzwi zostawiam ci tutaj

Naczelna Osoba na stronie, czyli Nacz.Os. (zajmuje się wszystkim i niczym). Hedonistyczny megaloman o sercu z pikseli. Ulubione gatunki: platformery, sporty extreme w sosie arcade, carcade, logiczne, klasyki z C64. Posiadane platformy: C64, PSX, PS2, GC, Wii, PSP, PC, A500, DC, ZX, Xbox