Wspomnienia Retro Maniaków | Jak to się zaczęło i nie tylko!

Pod wpływem naszej działalności wszelakiej na wielu frontach (RnG, GnG, BorsukTV) napływają do nas z każdej strony – piękne wspomnienia od miłośników retro! Łza się nam w oku zakręciła kiedy je czytaliśmy, niektórzy poprzesyłali nam nawet fachowe zdjęcia, więc postanowiliśmy (wraz z Montkiem) przedstawić czytelnikom Retro na Gazie – co lepsze kąski takowych nostalgicznych wspominek. Zapraszamy więc do lektury i zachęcamy do przesyłania na skrzynkę naszej centrali Waszych wspomnień z dzieciństwa i opisów pierwszych doznań z retro komputerami i retro konsolami…


O RANY, NOWY FAN!

Witam Panowie! Hmm, od czego tu zacząć… (ale tyle miałem napisać…) Słowem wstępu: nazywam się Grzegorz i mieszkam na wschodnich rubieżach Polski – w Zamościu. Postanowiłem do Was napisać, ponieważ stwierdziłem że to wyższa konieczność! Krótka historia: jak nietrudno się domyślić – chodzi o Atari. Jestem typowym 42-latkiem, a raczej nietypowym, ponieważ typowy to raczej Atari na głowie nie ma…

Tak wygląda życiorys w ultra skrócie: jako łebek otrzymałem mega prezent od rodziców – Atari 65XE plus magnetofon (przerobiony na Turbo z kartridżem) i dwa wypasione dżoje, które wyglądały jak ster w jakimś myśliwcu kosmicznym. Wypas! Działo się to wszystko gdzieś chyba około roku 89, może 90. Co się wtedy ze mną stało to chyba nie muszę pisać – szał mózgu! Granie, granie, basic, szał pał! Trwało to trochę, a nawet dłużej… Później liceum, komputer schował się do szafy i… niestety nastała przerwa atarowska na lata, zresztą wtedy już pojawiały się PC-ty. Później studia, pierwszy Pentium… to była rakieta…

Atari 65XE + XC12

Pierwszym komputerem Grzegorza było Atari 65 XE, pewnie podobne do tego na zdjęciu.

I tak lata lecą, lecą, lecą i lecą… Gry na konsolce PS4 i Xbox wymiatają sobie, aż tu nagle nastał rok 2020. Porządki w szafie w domu rodziców i znalezisko! Kolorowe pudełko z Atari… O kurczę, jakiś piorun walnął nagle w moją głowę, nastąpiło unieruchomienie mięśni i stupor! Po chwili, jak już się ocknąłem, drżącymi rękami wyciągnąłem pudło z szafy, z namaszczeniem wysunąłem wszystko z pudełka. Piękna Ataryna! Co prawda nabawiła się jakiś delikatnych żółtawych smug, ale poza tym igiełka, mucha nie siada, a komar nawet nie kuca! Odpalenie – kiepsko – magnet padnięty – coś tam środku w nim latało. Kabel rf nieoryginalny dawał kiepski obraz.  Ale moje Atari działa, to najważniejsze! To co wtedy poczułem – nie muszę konstruować  na to żadnych zdań – wiecie na pewno o co mi chodzi! No i tak sobie pomyślałem: zagierczyłby chłop!

gramy na gazie montezuma's

Montezuma’s Revenge to była (i jest!) ulubiona gra Grześka.

Wszedłem na net, wpisałem w przeglądarce hasło „Atari, gry” itp. Wyskoczyło hasło „jak zagrać w gry z Atari na PC” czy coś koło tego. Czytam stronkę, okazało się że jest emulatorek i jakiś zipek z setkami gierek. Dokładnie tak jak autor instruował, ściągnąłem Altirrę, ROMy i gierki. Wszystko zrobiłem zgodnie z instrukcją i odpalam pierwszy obraz. Odszukałem grę, na której opierało się moje atarowe dzieciństwo, czyli Montezuma’s Revenge. Roztelepaną łapą kliknąłem myszką i słyszę… jedyny w swoim rodzaju dźwięk rozpoczęcia gry! Szczęka opadła mi gdzieś na dywan, a ja łapiąc intensywnie powietrze, nie wierzyłem że widzę to co widzę! Gra dzieciństwa, setki godzin napieprzania! Gra, która w moich czasach miała potoczną, słodką nazwę „Ludzik”. No i się zaczęło: Panther, Blue Max, Keystone Kapers, Draconus, River Raid, Moon Patrol, Super Cobra, H.E.R.O., World Karate Championship i dziesiątki innych hitów – wszystko działało! Grałem na padzie od Xbox i nawet było to ok. Wsiąkłem! Po jakimś czasie interweniowała żona, która stwierdziła, że coś  mi się poj****o. Cóż. Kobieto, puchu marny..

Larek pokazywał, a Grzegorz oglądał i postanowił wrócić do grania na Atarynie!

Dalej to już było nieustanne granie na emulatorku, aż gdzieś niedawno wpisałem sobie ot tak, w google hasło „Atari”. Patrzę, a tu jakiś gość na Youtube w arcyspokojny i dokładny sposób pokazuje film: „kupiłem Atari i co dalej?”.  Oczywiście chodzi o larka. Zacząłem oglądać jak larek podłącza kabelkiem Atari do monitora. Niby nic trudnego i sprawa prosta, ale oglądałem z wybałuszonymi gałami, zahipnotyzowany. No i tak pomalutku klikam, klikam, coraz dalej i trafiam na stronki: Retro na Gazie, oglądam Gramy na gazie, Retro Borsuk  – masa tego jest! Siedzi dwóch gości i naparza w gry na lajwach! Wciągnęło mnie to jak w bagno! Panowie, robicie zajebisty temat, myślałem że taki nie funkcjonuje! Obłęd. Nawet przygody Montka to ciekawa terapia w przerwach od pracy, grania, krzyku żony, wrzasku bachorów…  Śledzę aktualnie net – trzeba zakupić trochę retro maszynek, bo pęknę! W miarę możliwości oglądam Wasze filmy – są strasznie wciągające i uzależniające. Wasze przechodzenie gier to wręcz tutoriale. Pierwszy raz zobaczyłem jak kończy się Panther!

Grzechu to wierny widz Gramy na Gazie! Dziękujemy!

Cóż więcej mogę napisać? Kibicuję, oglądam, a nawet chciałbym kiedyś z Wami pogadać na żywo. Pytanko laika: jak można? (Odpowiedź Borsuka: na zlocie 23 Lipca w Kraków Arcade Museum!). Dobra, to pewnie tyle na początek. Koniec marudzenia. Dajcie znać Panowie, pozdrawiam!!! P.S. Mój 10 letni syn – pecetowiec i konsolowiec stwierdził, że gry Atari są git – musiałem emulatorek zainstalować, więc wszystko jest na dobrej drodze!

AUTOR: GRZEGORZ


MAGICZNY RETRO WARSZTAT!

Czytam Retro na Gazie i oglądam Gramy na Gazie i Larka od paru lat, głównie po pracy w ramach odpoczynku od pracy i całego syfu w mediach (radiu i telewizji). Generalnie to jestem z rocznika 75, a od siódmego roku życia świrowałem na punkcie komputerów, chodziłem na kółka do domu kultury, grałem tam na ZX Spectrum, Atari. Wiadomo u kolegów też, jeden miał ZX 48k, drugi Amstrada, trzeci Atari 65XE, które od niego kupiłem jak się przesiadł na Commodore 64.
Magiczny Retro Warsztat Arka Maliny, w który reanimuje on wiele retro komputerów. No i potwierdza, że robimy dobrą robotę :-)!
Pierwszy miesiąc po zakupie to dzień i noc grałem we wszystkie gry na kasetach, wtedy też nabawiłem się kilku natręctw, np. nie wolno było w czasie wgrywania gry, zapalać świateł, tupać, odkurzać, generalnie w czasie wgrywania gry trzeba było wstrzymać oddech, a zajrzenie i ujrzenie, że gra się wgrała było jak wygrana w loterii! Po miesiącu około 90% gierek przeszedłem, ale były takie tuzy jak Draconus który spędzał mi sen z powiek! Wtedy też w piśmie Tajemnice Atari znalazłem artykuł o Assemblerze, zatem kupiłem kasetę od LK Avalon i zacząłem się go uczyć,  no i mój pierwszy sukces to właśnie przeróbka gry Draconus – wyłączenie wykrywania kolizji duszków – no i wtedy dopiero gierkę przeszedłem do końca! Powiem szczerze to jeszcze kilka gierek w ten sam sposób poprawiłem, aby można było zobaczyć ich zakończenie!
Wskrzeszenie popsutej Elekroniki z grą Wilk i Zając, czyli Jajeczka! Pierwszy krok – czyszczenie, sprawdzanie… A popsuł kto? Borsuk!
Po tym, kiedy wszystkie gry były już przeze mnie ukończone, zacząłem się trochę nudzić… Zakasałem rękawy i zacząłem w Assemblerze pisać swoje programy, najpierw do zabawy, a potem do sterowania w domu radiem (taki budzik), albo sterowania powiększalnikiem, bo wywoływałem papiery. Potem miałem kasę na zakup czegoś 16 bitowego i myślałem o Amidze, ale ostatecznie wygrał 386DX40 z 4 bankami DRAMU po 256k. Teraz grałem w takie hitowe gierki jak: Prince of Persia, Doom, Wolfenstein, Quake i wiele innych…  Jednakże nie porzuciłem programowania, dalej królował u mnie  assembler, ale pojawił się także pascal, c, c++, potem delphi, bc++, VS, itd.
Krok drugi reanimacji Jajeczek! Wszystko działa i wygląda pięknie! DO tego podstawka własnej roboty. Arek, jesteś debeściak!
Może już skończę bo jest tego dużo. Generalnie bardzo odpowiada mi Wasze towarzystwo w wolnym czasie, jak chcę odpocząć to idę na imprezę do Borsuka albo Larka, a jak ich nie ma to wałkuję TMN kabaretu KMN do znudzenia. Aha, bym zapomniał, teraz w mojej stajni mam: Atari 65XE, ZX Spectrum+, ZX Spectrum+ 2A, Amigę 500, NINTENDO Game & Watch: Super Mario Bros, PS3, PC286. PC386. PC486, Pentium no i sporo różnych jednopłytkowych i innych zabawek inżynierskich – ot takie zabawki dla dużego chłopca!

Gorąco pozdrawiam – Arek Malina!


STAROWARMIŃSKIE HAWK!

Moja retro historia, pewnie jak większości, zaczęła się gdy na radiowej liście przebojów królowały hity: „Like A Virgin”, „Cheri Cheri Lady” czy też „Private Dancer”. Poza ganianiem za piłką, czy też karbidem po budowach – lataliśmy do drewnianej budy „Pluto” przy olsztyńskim dworcu oglądać filmy z VHSów. Tu wideo z czasów przed jego rozbiórką. Autorem filmu jest właściciel, a udostępnił to jego syn:

W tym salonie video Maciejza przeszedł inicjację na filmomaniaka!

Zaczęły w tym okresie powstawać salony gier, nie tylko z mechanicznymi fliperami, ale też z grami telewizyjnymi i to kolorowymi! Pierwszą grą jaką widziałem w takim salonie była „kula”, bo tak mówiliśmy na Missile Command! Ten kolorowy świat oczarował mnie tak jak i każdego nastolatka! Zbieraliśmy jakieś butelki, makulaturę wymienialiśmy nasze zbiory na pieniądze, które z radością przepuszczaliśmy w takich przybytkach! Ktoś do szkoły przyniósł niemiecki katalog jakiegoś sklepu, takie grube wydanie, w którym było chyba wszystko od ubrań, po zastawę stołową i śrubokręty. Była tam także część poświęcona elektronice. Piękne kolorowe zdjęcia Sinclair’a, Atari, Commodore. W oczach biednych dzieci PRLu iskrzyły nadzieje, że kiedyś może będziemy coś takiego mieć! Byliśmy na etapie zeszytów, gdzie wklejaliśmy wycięte z jakichś pism postacie z filmów czy samochody lub motocykle. Potem ktoś odkrył i przytargał Bajtka! Świetna gazeta i to w naszym ojczystym języku. Musiałem ją mieć!

Gramy na Gazie | Bajtek Lista Przebojów

Kioskarka w teczce zostawiała Bajtki! A Maciejza konsumował je łapczywie!

W sobotę o 6-tej rano na drugim końcu miasta czekałem na otwarcie kiosku, gdzie miałem założoną swoją teczkę, do której zaufana pani kioskarka, odkładała m.in. Małego Modelarza, Świat Młodych, Razem, no i oczywiście Bajtka. I wtedy się zaczęła prawdziwa informatyczna „korba” – pisanie w zeszycie jakichś instrukcji w Basicu, których nie można było nigdzie przetestować! Wielu kolegów z podwórka miało rodzica pracującego w fabryce opon Stomil, który wracał z dewizami z kontraktu z Libii. Na podwórku zaczęły się pojawiać jugosłowiańskie Zastawy, rodzime Fiaty i Polonezy, a w domach Atari. Tam widziałem po raz pierwszy (po jakichś strasznie długich okresach oczekiwania na wgranie) takie gry jak River Raid, Montezuma, Boulder Dash, czy Moon Patrol.

Maciejza jeszcze z włosami, a już z wąsem! Właśnie daje wycisk małolatowi!

Ja swojej maszyny dorobiłem się dopiero gdzieś w roku 1989. Był to przywieziony z Gdyni od jakiego marynarza używany Commodore 128 ze stacją 1571, monitorem 1902A oraz drukarką MPS801 i do tego jeszcze biurko z wysuwaną szufladą. To był kosmos, na 110V, ale kosmos! NTSC miał swoją zaletę, bo sąsiada Tata wysyłał kasety VHS zza  oceanu i na moim monitorze mogliśmy oglądać jego relacje z wyjazdu w kolorze. Taki „jutub” na VHS: Nowy Jork, wieżowce, fordy i chevrolety! Na jedynych zdjęciach jakie mam swojego komputera widać ten piękny zestaw plus zmutowana myszka. No i gustowna tapeta.

Wspaniały Commodore 128 ze stacją dysków i monitorem to pierwszy komputer naszego bohatera! Na zdjęciu też przyjaciel z młodości…

Jak już nie musiałem wychodzić z domu by łupać w gierki okazało się, że pasują mi inne rzeczy niż strzelanki. Największą frajdę sprawiały mi tytuły takie jak: „Defender of the Crown”, „Pirates!”, „Street Rod”, „Kick Start 2”, „Test Drive”, „Skool Daze”, „International Karate”, „Giana Sisters”, „Grand Prix Circuit”, „Stunt Car Racer”, „Maniac Mansion” i „Zak McKracken”. Przewijały się takie tytuły dla śmiechu jak „Bop’n Rumble” czy „Commando Libya”. Z kumplami mieliśmy największą frajdę z grania we wszelakie Winter, Summer czy World Olympics, Decathlon i Bubble Bobble. Z wujem, który miał C64 wymienialiśmy się co weekend dyskietką z Grand Prix Circuit – by bić swoje najlepsze czasy okrążeń.

Giana Sisters C64

Giana Sisters – każdy Commodorowiec w to grał!

Ale wtedy też spodobał mi się GeOS. Jakie piękne rzeczy można było rysować, składać tekst, były jakieś okienka, jakaś kartoteka. Wyglądało to profesjonalnie, a że miałem drukarkę to powstała osiedlowa jednostronicowa cotygodniowa gazetka. Z grafikami drukowała się chyba z pół dnia, ale dostarczała śmiechów na dzielni. Poza typowymi miejscówkami z automatami arcade zaczęły też powstawać Kluby Komputerowe, gdzie większość to były Commodore C64 i Amigi. Grało się na „godziny”, było to tańsze rozwiązanie niż arcade, ale jakościowo jednak od niego odbiegało. To tam zauroczyło mnie North & South, Lotus i Jimi White Snooker. Miłość do ścigałek i snookera pozostała i już w czasach późnych PC – z dysku nie schodziły takie tytuły jak Richard Burns Rally, Colin McRae czy NFSy. Do dziś jedyne gry jakie mam na laptopie to właśnie Colin i Virtual Pool Hall z niesamowitą fizyką.

Dzisiejszy retro kącik Maćka! Jurand musi być, sticki też fachowe!

Wracając do retro. Moj zestaw C128 w latach 90tych zamieniłem na motorynkę, ta dekada zresztą szybko zleciała i wymogła na mnie dorosłość. W życiu miałem tylko jedną konsolę i to dopiero od 2009 roku. Kupiliśmy synowi WII, a co za tym idzie również kilka wazonów, szyb i nowy żyrandol… Dodatki do kontrolera WII w postaci mieczy i tarcz wymagały trochę miejsca do operowania, co w naszym 42 metrowym mieszkaniu było trudne do osiągnięcia. Syn się wyprowadził konsola trafiła na lata do garażu. Jednakże w 2021 roku odzyskała swój blask i trafiła z powrotem za telewizor. Dorobiła się dysku twardego i z przyjemnością jest wykorzystywana przez żonę do gier typu Yoga, Pilates, a gdy przychodzą znajomi to czasem uruchamiamy tytuły z kręglami, łucznictwem czy innymi tego typu sportami. Zabawa może nie cudowna graficznie ale grywalna i fajna. Za to cenie WII, nie próbuje być foto realistyczna, tylko karykaturalna, ale grywalna.

Publicystyka | Oda do Wiilota Wii

Wii było katalizatorem powrotu do retro grania.

Wraz z odkopaniem w garażu WII, poszperałem w necie i okazało się, że retro „dziwaków” jest całkiem sporo. Trafiłem na retronagazie.eu i gorączka 8bit czy Arcade wróciła na dobre! Odnoszę wrażenie, że najwięcej retro maniaków jest na śląsku i okolicach. Ciekawe skąd to wynika? RnG mi mocno przypasowało, jakość tekstów, brak spiny i nagonki. Z kanałów retro zaś larkadiusz – ułożony gość w koszuli tłumaczy i pokazuje jakieś atarowskie szpeje. A potem siada obok niego jakiś okularnik i nadają 11 godzin. Początkowo ich lajwy rozkładałem sobie na 3-4 dni w pracy, później się okazało że szukam i odliczam kiedy będą nadawać na żywo. No ale…

Garaż służy do retro uciech wszelakich! W sumie rowery to też już troszku retro. Kolego, a co się stało z włosami?

Zbieg okoliczności sprawił, że do klatki obok wprowadził się kolega z podstawówki, z którym łupaliśmy u mnie na komodzie, a potem u niego na Amidze. Od razu zrodził się pomysł by w garażu zrobić retro norę i bazując na starym TV 32″ i laptopie uruchomić emulatory mydelniczki, amigi i arcadów. Początkowo graliśmy jakimiś padami za 20zł by finalnie zbudować własne arcade sticki. Nie są to tak wyrafinowane konstrukcje jak NX_Arcade czy Larkadiusza. Z pomocą przyszedł aliexpress, sklejka 6mm wodoodporna, wydruk na papierze polipropylenowym i kilka śrubek. Ale pomału dojrzewam do pomysłu by zastąpić na razie przyciski czymś markowym, bo w decathlon arcade jakoś trudno zaliczać konkurencje. I takim sposobem, 47 letni GIS’owiec nostalgicznie wraca do „tamtych” czasów bez konieczności wrzucania „Marcela Nowotki” w paszczę automatu… Muszę kończyć bo zaraz Borsuk z Montkiem będą nadawać.

Arcade Sticki w wersji ukończonej prezentują się wybornie!

Tako rzecze Maciejza!


Wspominki retro, czyli jaki ja już jestem stary…

Pamiętam jak dziś ciepłe lipcowe południe, a ja jestem z rodzicami w Zawoi u Cioci, mam 5 lat. Jak zwykle nudzi mi się tam bardzo i moja mama postanawia wziąć mnie na spacer na taki mały ryneczek w tej miejscowości. Trochę mi się nie chciało ale poszliśmy. Gdy dotarliśmy na miejsce zobaczyliśmy wóz jak z pociągu i pełno młodych ludzi zarówno w środku jaki i na zewnątrz. Mama kupiła mi soczek w butelce – coś jak frugo tylko dużo lepszy i postanowiliśmy zajrzeć do środka. W środku wiadomo – automaty! Po krótkim know how już stałem pod automatem z Moon Patrolem, bo wydawał mi się najfajniejszy, a mama poszła kupić żetony. I tak się to zaczęło. Zacząłem grać, a raczej starałem się opanować gałkę i przyciski – wychodziło i nie wychodziło, ale jakiś wynik zostawiłem na tablicy w tym Moon Patrolu. Wracając do domu mama widziała jak podekscytowany jestem i cieszyła się że wreszcie znalazłem coś dla siebie.

Moon Patrol legendy salonów

Pierwsza gra Jacka Pająka to kultowy Moon Patrol. Borsuk też to lubi!

Minął rok i przez przypadek pojechałem z moimi dziadkami do siostry mojej babci do Radlina. Tam w domu oprócz cioci i wujka mieszkał ich syn z rodziną. Młodszy wujek pracował w COIGU oraz posiadał komputer. Tym Komputerem było Atari 65xe. Pierwszy raz na oczy widziałem coś takiego! Klawiatura – która podoba mi się do dziś, magnetofon i podłączenie do telewizora, no normalnie magia! Wujek zauważył że jestem ciekaw co to jest i wziął mnie aby mi wszystko pokazać. Pierwszą grą którą zobaczyłem był Ninja – no i poległem. Gra tak mi się spodobała że graliśmy do późnych godzin nocnych, zarówno ja, jak i wujek i moje kuzynki – nie szło nas od tego komputera odciągnąć – dobrze że ciocia – żona wujka – też była informatykiem, bo inaczej to chyba byśmy po głowach dostali.

Universal Hero Atari XL/XE

Pierwszym komputerem widzianym przez naszego druha było zaś Atari 65 XE! Dlaczego więc jesteś Commodorowcem? Heh?!!!

Po tym wypadzie zacząłem opowiadać tacie i tata zabrał mnie do pracy pokazać mi komputery, które zajmowały się grafiką oraz DTP. Byłem tak zafascynowany, że nie mogłem po nocach spać. Zaczęła się pojawiać w moim domu prasa komputerowa, pojawił się serial Operacja Mozzart i czas mojej komunii. Na komunię dostałem BMX-a, a dzień po – mój pierwszy własny komputer Commodore C64 w wersji chlebak! Tata specjalnie schował mi magnetofon, a zasypywał mnie prasą książkami z Basicem i tysiącem pomysłów do czego komputer może mi się w życiu przydać. W końcu jak zobaczył że takie dziecko daje sobie radę z tym komputerem w każdej kwestii – dał mi magnetofon i kilkanaście kaset z grami i programami. Problem był jeden nie miałem kartridża turbo i większość gier nie działała. Jednak nawet to 7 letnie dziecko obeszło! Miałem kasetę na której wgrany był turbo rom, więc pomyślałem, że mogę go wgrać do pamięci a potem uruchomić inną kasetę gdzie turbo rom był wymagany. Zadziałało mogłem grać w co chciałem!

Jacek Pająk to spec od C64, Maliny, Pi 400, wszelkich emulatorów, combianów, PiMig itp, itd. Tu w gościach u Borsuka!

Później zaczęła się era ekspansji C64 na mojej wiosce i wymiany kaset, przegrywania oraz wspólnego grania. Pojawił się pierwszy cartdrige BIS PLus – chciałem plusa bo wszyscy go mieli. Pojawił się Flimbo Quest, Giana Sisters,  Duble Dragon, Renegade oraz Ghouls’n’Goblins. I tak mijał beztroski czas spędzony z najlepszym przyjacielem jakim był C64, aż do momentu pojawienia się na mojej wiosce automatu ze Street Fighter II. To mnie pochłonęło, utonąłem w tej bajecznie kolorowej dopracowanej do perfekcji grafice. Miałem tylko wtedy jeden cel – grać i być w tą grę przynajmniej dobry. Chodziłem tam codziennie, po szkole, po kolacji i grałem, grałem, grałem. A jak automat był zajęty to patrzyłem i uczyłem się na błędach innych. Wydałem „fortunę” na własną zachciankę, ale tak było i nic się wtedy nie liczyło!

Ulubione Gry Jacka na Game Boya! Wspaniałe wspomnienia.

Mimo mojego giercowego stylu życia nie zawaliłem szkoły, a zawsze miałem dobre oceny toteż rodzice nie za bardzo się czepiali. Dlatego jak zobaczyłem pierwszego Game Boya wiedziałem że muszę coś takiego mieć! W chwili kiedy zepsułem automat ze Street Fighterm Dwa – nie miałem co robić i wtedy pojawił się jakiś nieznajomy z Niemiec, który siedział pod drzewem i grał na Gameboyu w Mario! Podszedłem przywitałem się i spytałem czy mogę popatrzeć. Wsiąkliśmy. Graliśmy do nocy na boisku bo były tam reflektory. To było coś wspaniałego – tak mały sprzęt, a tak dobry i jednocześnie tak prosty! Gdy wróciłem do domu opowiedziałem o tym tacie. Zacząłem gromadzić środki i już w kwietniu miałem swojego własnego Gameboya! Grałem na nim non stop! Zdarłem sobie skórę z palców i mimo że bolało to grałem dalej! Miałem sporo tytułów jak na tamten czas i ciągle było mi mało. Gdziekolwiek nie jechałem Gameboy był ze mną, to było szaleństwo! Wszystko jednak ma swój koniec i tak się stało jak zobaczyłem u kolegi Amigę 500+ z grą Mortal Kombat. Ale tę historię i późniejsze możemy zostawić na później bo czuję się jak Panoramix…  To na razie tyle z moich wspominek, może kiedyś opowiem albo opiszę resztę, a jest ich tyle że powstała by z tego średniej gubości książka.

A tutaj jego Gameboy Advance z trzema grami. 

AUTOR: JACEK PAJĄK


SZYSZKA Z JAPONII!

Szyszka to wielki miłośnik gier oraz Japonii, co widać na tym zdjęciu. A to dopiero 1/10 jego kolekcji…

Ostatnio stuknęło mi 28 lat, co niektórzy tyle już ciupią w gry, zaś moje postrzeganie Retro Zabawy – działa na dwóch płaszczyznach: wieku gracza oraz zamiłowania do gier. Z tego powodu właśnie ja, młody miłośnik giercowania – zakupiłem też Pi400 by poszerzyć wiedzę o retro i posiadać większą ilość gier, a jak! Ja swoją przygodę z graniem zaczynałem w przedszkolu, gdzie z moim kumplem Byniem chodziliśmy do jego świętej pamięci dziadka i grywaliśmy na naszym Legendarnym Pegazie, oczywiście w Duck Hunt, Mariany, czy Czołgi, których nazw sobie nie przypomnę (to Battle City podpowiada Borsuk!). I tutaj ukłon dla was, bo to właśnie wasza społeczność poprzez transmisje live, czy artykuły, zaraziła mnie do powrotu starszych produkcji! Grając na nowszych systemach i przesiadając się choćby z PS4 na PS2 miałem problem przestawić się w sensie technologicznym, teraz zaś takich oporów nie posiadam, a wręcz przeciwnie, bo wracając do nich japa mi się cieszy i z tego powodu właśnie kupiłem też wspomniane Pi400. Na razie tylko je odpaliłem i pograłem w 3-4 produkcje, sprawdziłem jak to w ogóle śmiga, ale przyjdzie ten dzień gdzie będzie grane non stop, a może nawet Larek z Borsukiem wpadną i zrobią z moją nędzną personą Lajwika. (Kiedyś na pewno pokażemy Twoją kolekcję – Borsuk). Oboje oczywiście mają Zaproszenie do Ambasady Japonii w Siemcach :).

Pegasus to była pierwsza konsolka, na której grał Szyszka. A tu na filmie Borsuk sprawdza pierwsze kartridże należące kiedyś do Szyszkowej – małżonki Szyszki!

Moją pierwszą własną konsolą był PSX, który kończył niedawno 25 lat swojego żywota. Dostałem go jakoś w pierwszej klasie podstawówki, oczywiście była to era piratów, a rodziców wtedy nie było stać na kupowanie mi oryginalnych nowości. Niestety niewiele pamiętam z okresu posiadania szaraka, ale na pewno świetnie się bawiłem przy trylogii Spyro, Crashu, pierwszym Metal Gear Solid oraz Tekkenie 3.

Moja druga Konsola to PS2 nazywana czarnulką, oczywiście również na piraty hehe, a pierwszą produkcją pomimo mojego młodego wieku – był legendarny slasher z demonami, czyli Devil May Cry 3! Nawet po latach zrobiliśmy przegląd całej tej serii wraz z Borsukiem na jego kanale. Nie mogło w tym wpisie zabraknąć też serii Dragon Ball, na której się wychowałem, posiadałem wszystkie oryginalne gry z tej serii na PS2, bo po tym jak pierwsze PS2 zepsuło się, to na urodziny kupiłem sobie legitną wersję tej konsoli, już na oryginały! Najwięcej grywałem w Tenkaichi 2 oraz 3. Moją ulubiona grą wszechczasów jest oczywiście wspaniałe Okami , wiadomo jest ona przesiąknięta japońskim klimatem, a także kulturą tego kraju i dla mnie to majstersztyk niemalże pod każdym względem! Polecam. Moje wspomnienia są krótsze, ale wiadomo – jestem młodszy niźli Panowie gawędzący powyżej! Pozdrawiam z ambasady Japonii w Siemianowicach Śląskich!

Kolejna część wielkiej kolekcji Szyszki! jest w co grać i co oglądać!

 

AUTOR: SZYSZKA!

O RetroBorsuk 222 artykuły
Zastępca Naczelnego, czyli prawie Nacz.Os. (właściciel Nory). Ulubione gatunki: wszystkie dobre gry! Z naciskiem na: akcja-przygoda, platformery, rpg, shmupy, run’n gun, salonówki. Posiadane platformy: Atari 800xl, C64, Amiga CD32, SNES, SMD, Jaguar, PSX, PS2, PS3, PS4, PSP, XboX, X360, WiiU, GC, DC, GBA, Game Gear.