Recenzja | Sled Storm (PSX)

sled storm psxDoszły mnie słuchy, że byliście zaniepokojeni zbyt małą ilością wpisów o snowboardzie na RnG, więc postanowiłem powrócić do tematu śniegu na konsolach, ale tym razem na skuterze śnieżnym!

Jak wiadomo wyścigi arcade i sporty extreme lubię bardzo to i obojętny na dość częste w tym roku propozycje osób zachwalających Sled Storm długo pozostać nie mogłem. Ostatecznie okrutnik Gomlin namówił mnie swoją recenzją na to by samemu w końcu odpalić tego szpila bo przecież obydwie części są na mojej półce od dłuższego czasu. Po zmaganiach w tym roku z serią Cool Boarders i innymi śnieżnymi deskami o dziwo nie mam dosyć tej tematyki, co do tego czy wy również pewien nie jestem eheh. Piszę “w tym roku” bo za oknem wciąż grudzień 2019, ale jestem tu adminem, więc wiem że publikacja dopiero na 2020, bo aż tak dużo tekstów czeka na swoją kolej… no nic, wsiadamy na bestię i ruszamy w las śmigać (no cóż, mamy dziś 20.03.2020, śniegu jak nie było tak nie ma i oby nie było, ale w Sled Storm śnieg wciąż jest!)!

Slipping through the trees, strangling the breeze

Przejdźmy od razu do uczty jaką jest tryb championship, gdzie na początek dokonujemy wyboru pomiędzy open mountain, a super snocorss. Ten pierwszy to wyścigi w dzikich odstępach olbrzymiej góry która kryje mnóstwo niespodzianek. Na starcie są 4 trasy, ale ogólnie do dyspozycji będzie 8 gdy będziemy wygrywać kolejne turnieje. Pościgamy się po lesie, przejedziemy przez jezioro w którym popękał lód i suniemy na krach, będziemy balansować pomiędzy rozpadlinami w wyższych partiach i grotach, a na samym szczycie jadąc na krawędzi miniemy wrak samolotu. Trasy są ciekawe i najeżone olbrzymią ilością skrótów! To zaskakujące jak wiele ich jest i jak płynnie można się pomiędzy nimi a główną trasą przemieszczać, to prawdziwy offroad a nie jakaś jazda po sznurku! Skrócisz zakręt, przejedziesz przez tunel, pokonasz ziejącą rozpadlinę w ziemi, czy przeskoczysz płot i już jesteś na prowadzeniu! Ta gra promuje zabawę w szukanie skrótów do tego stopnia, że niemal zawsze jest jeden skrót którego regularne zaliczanie na kolejnych okrążeniach niemal gwarantuje wygraną. Wygrana jest bardzo potrzebna, bo tylko 1 miejsce pozwala iść dalej, mimo to poziom trudności nie jest wyśrubowany, mam wręcz wrażenie że jest trochę za niski przez co szybko przechodzisz grę, ale nie rozpędzajmy się, zwolnijmy i przyjrzyjmy się zmiennym porą dnia i warunkom pogodowym.

można było jechać po ścieżce, ale po co jak przez jezioro szybciej!

Wyścig w słoneczny dzień to ciekawe doznania, ale sprawa się komplikuje gdy musisz pokonać to samo okrążenie we mgle, a więc mocno ograniczonej widoczności. Wjeżdżamy na wyższy poziom wtajemniczenia gdy zapada noc! Tu się ostro zdziwiłem jak zaskakująco dobrze to zostało zrealizowane. Zdziwiony byłem tym bardziej że nie ulepszałem świateł w moim skuterze i nie miałem najlepszego oświetlenia przez co dużo jechałem “na czuja”. Tak więc jeśli zobaczycie że wchodzicie w turnieje “after hours” to zainwestujcie w reflektory. Ale zaraz… zainwestujcie?

Do it baby, do it baby Burn like an animal

Kolejną rzeczą którą zaskakuje Sled Storm jest rozbudowana opcja tuningu. To nie tylko proste “nabij statystyki”, czyli tutaj szybkość, przyśpieszenie, skręt, czy balans, ale i wspomniane wcześniej lampy które się przydają, czy lepsze radzenie sobie w głębokim śniegu poza utartą ścieżką lub natychmiastowe odpalanie skutera po kraksie. Jest w  czym wybierać, pod koniec mamy już niemal wszystko, ale przez cały okres trwania turniejów coś ulepszamy i widzimy progres. Kasę dostajemy za wygranie wyścigu, ale i demolkę otoczenia poprzez rozwalanie znaków czy… przejechanie wiewiórki i zająca! Futrzaki są najbardziej punktowaną rzeczą w grze, więc nie przepuścisz żadnemu! Nie wiem co na to obrońcy zwierzątek, ale jak widać w 1999 roku nie było jeszcze takiej zbiorowej paranoi i powszechnego terroru politycznej poprawności. Kasę dostajemy również za punkty z wykonywanych tricków. Nie mamy tutaj co prawda systemu na miarę THPS, czy nawet Cool Boarders 3 (choć CB2 zostało zdeklasowane), ale to co jest wystarcza by uprzyjemnić sobie wyścig i dodać mu pikanterii, to w końcu głównie wyścig, a nie zadania do wykonania. Za tricki odpowiada kombinacja L2 lub R2 + krzyżak i w ten sposób musimy stosować je zamiennie bo 2x pod rząd ten sam trick zmniejsza automatycznie punktację.

rozbudowane ulepszenia w naszym skuterze to rewelacyjny patent

Było o open mountain to jeszcze słów kilka o super snocorss. W odróżnieniu od dziczy tu areny są wcześniej przygotowane i nie ma skrótów, tor jest wąski, trasy krótkie, ale za to bardziej “techniczne”. Jest więcej ostrych zakrętów, które nierzadko są blisko siebie i trzeba mocniej walczyć o pozycję z rywalami niemal “bark w bark”. Tu z początku trasy są 3, ale ta wartość się podwaja wraz z progresem. Znów jednak nie trwa ta rywalizacja zbyt długo, jest dużo krócej niż w open mountain. 

snocross jest bardziej techniczny, ale da się go polubić

Trochę może o graficznej stronie, która znów zachwyca. W 1999 roku PSX był już ujarzmiony i pozwalał na nieco szaleństw (choć miejmy z tyłu głowy, że to PSX) i bardzo fajnie poskładali ludzie z EA Canada ten kod do kupy. Gra działa płynnie i to nawet gdy jedziemy w deszczu, czy nocą (choć do nocy musiałem przywyknąć). Śnieg jest ładnie wyprofilowany i posklejany, jak sobie przypomnę te ziejące czarne krawędzie tekstur z Cool Boarders 2 to tutaj jest wręcz mistrzostwo wykonania. Ale co mnie najbardziej zachwyciło to praca skutera i ruchy kierowcy! Jeśli chodzi o skuter jadący po terenie i tych wszystkich nierównościach i zmiennym podłożu to nic tylko bić brawo jak wykonano jego reakcję na to wszystko. Nie jest to poziom zachwytu jak w Wave Race: Blue Storm, ale to też PSX a nie GameCube, doceniam mocno to co tutaj twórcy serwują. Drugą rzeczą o jakiej wspomniałem to ruchy jeźdźca, to jak przy ostrych zakrętach się składa, jak walczy o to by nie spaść, a jak jedziesz po krach na jeziorze to podkurcza nogi by nie zmoknąć (popatrzcie na 1 screen)! Czad! Nie wiem jak z płynnością na multi bo nie grałem, jest tu jednak coś o czym warto wspomnieć. Ta gra obsługuje tryb dla 4 graczy, niestety szarak posiada standardowo tylko 2 wyjścia na pady, a ja nie mam multi tapa więc niestety nie pogram z ekipą od Mario Karta, a szkoda, bo może być wybornie.

I slam in the back of my Dragula!

Szybko jeszcze o muzyce bo zasługuje na odrębny akapit. Główną robotę robi tutaj koronny kawałek: Rob Zombie – Dragula (Hot Rod Herman Remix) ostro buja i dominuje w trackliście. Kawałków jest łącznie 7 i przeważają elektroniczne pląsy, są jednak bardzo fajnie dopasowane, a i czasem ostrzej gitara nam zagra. Spotkałem się z określeniem tego OST jako “trance metal” dziwna to konstrukcja, ale pasuje na opis tego co tutaj leci. Co również jest fajne to to, że możesz podczas loadingu wybrać sobie utwór jaki ma lecieć podczas wyścigu.

początkowy gracz widzi tu wiewiórkę lub zająca, potem widzi tylko 7500 punktów

Dojeżdżamy do mety, a więc czas na podsumowanie. Sled Storm to kawał dobrej giery w którą warto i dziś zagrać. Tuning maszyny, projekty tras, zachowanie skutera i kierowcy, ładna grafika i przejazdy nocne robią wrażenie! Jeżeli dodasz do tego prosty acz fajny system tricków i dobry OST no to już w ogóle bajka. Jedyny minus jaki tutaj znajduję to ogólny czas gry, bo championship padł u mnie w ok 3 godziny, gra raczej nie należy do tych, które stawiają wyzwanie. Po wszystkim nadal miałem ochotę trochę pojeździć w pojedynczym wyścigu bez zobowiązań, a to świadczy dobrze o grze, z drugiej strony jak nie ma rywalizacji tylko jeździ się by jeździć to na długo mi motywacji nie wystarcza. Jeśli masz z kim wypróbować tryb dla 4 graczy to pewnie gra pokarze ci swe kolejne oblicze, niestety ja nie posiadam miltitapa i jakoś niespecjalnie mnie do niego ciągnie bo mam kilka konsol z standardową opcją 4 wejść na pady. Moim zdaniem przejść obojętnie obok sleda się nie da, tym bardziej że nie należy do jakiś drogich i rzadkich okazów, więc warto go poszukać na aukcjach i spędzić te 3 do 4 godzin w jego towarzystwie, bo to czysta przyjemność.

Retrometr


Platforma i rok ostatniego ogrania tytułu: PlayStation (PSX)/2019

3 słowa do gracza: pozytywne zaskoczenie na wielu płaszczyznach, grywalny i dobrze wykonany szpil, który trochę za szybko pęka


Ciekawostki:

» w 2002 roku EA Sports BiG wydało kolejną grę o tytule Sled Storm tym razem na PlayStation 2. Choć nie ma numerka “2” w tytule jest to kontynuacja opisywanego dziś sleda. Jest wokół niej kilka “kontrowersji”, głównie dotyczą one stylistyki i ogólnego feelingu tej gry, który diametralnie różni się od pierwszej części przez co wielu fanom oryginału nie przypadł do gustu. Jak ja się na to zapatruję i jaki jest wynik pojedynku Sled vs Sled mam nadzieję dowiecie się już wkrótce w recenzji Sled Storm na PS2 ;)

Naczelna Osoba na stronie, czyli Nacz.Os. (zajmuje się wszystkim i niczym). Hedonistyczny megaloman o sercu z pikseli. Ulubione gatunki: platformery, sporty extreme w sosie arcade, carcade, logiczne, klasyki z C64 i wszystko co wyzwala adrenalinę! Posiadane platformy: C64, PSX, PS2, GC, Wii, PSP, PC, DC, Xbox