W co grał repip w 2021 roku

Koniec roku 2021, pora podsumowań bo jakby inaczej, co roku je piszę, napiszę i teraz. Chyba mogę już was nawet zaprosić na przyszłoroczny wpis ;)

Co my tu mamy? Jak zaczynamy? Styczeń 2021, Amped 2 kontynuuję od grudnia 2020, kiedy to nie udało mi się „zdążyć” przed końcem roku, choć śpieszyć się nie ma do czego, Amped 2 to gra którą należy się delektować by… się nie frustrować. To takie Soulsy wśród gier snowboardowych, daje masę możliwości, cudownie wciąga w swój świat, ale nie wybacza niczego. Nauka systemu, dobry timing, przeszukiwanie olbrzymich połaci terenu w poszukiwaniu optymalnej trasy to coś co nie każdemu się spodoba. Odblokowałem niemal wszystko, pozostał właściwie do odblokowania jeden turniej i rozszerzenie do odkrytej wcześniej trasy, nie było to warte jakiś 10 godzin spędzonych na żyłowaniu tytułu i de facto popsuciem sobie wrażeń z gry. Po 16 godzinach cudownych zmagań postanowiłem krzyknąć „trzeba wiedzieć kiedy ze sceny zejść” i odłożyłem krążek z A2 z powrotem do pudełka będąc mega zadowolony z gry. Ostatni z genialnej trójcy snowboardów 2003 roku zaliczony, niby powinna być satysfakcja, a jest… smutek, bo co najlepsze miał gatunek już widziałem.

snowboard games 2003

królowie wirtualnego snowboardu

Z pudełka jako następny wyskoczył cart z Mille i Molly na C64. Grę otrzymałem bezpośrednio od wydawcy Bobr Games. Każda chwila spędzona w moim przypadku z C64 to chwila nostalgii nie ważne czy gram w klasyka, czy nowość. Odpalam zawsze na oryginalnej Komodzie gry, nie emuluje, nie gram dla samego grania, ale i dla rytuału rozkładania całego sprzętu przed TV, słuchania SIDa i klików joya. Dzięki Bobr Games miałem w tym czasie powody do radości również ze względu na M&M. Ogólnie spędziłem z grą 4,5 godziny, choć jeszcze tutaj wrócę by zmierzyć się z bonusowymi planszami. Byłem zachwycony i wciągałem kolejne etapy jeden za drugim, z przerwami na sen pomiędzy tymi bardziej zaborczymi sztukami. Opcja time-rewind to brakujące ogniwo w 8 i 16bit grach logicznych, trudno mi sobie po nim wyobrazić powrót do gier które go nie mają. Zagadki nie za trudne, nie za proste, idealnie wyważone. Dla wszystkich fanów główkowania must have i jedna z najlepszych retro premier 2020 roku!

Millie & Molly (Commodore 64)

nostalgiczne rytuały z C64

Napędzony nostalgią działałem dalej w tym kierunku, odpaliłem na Xboxie NFS: Underground i w głowie kołatało się: taaaa rum-dum-dum, taaaa rum-dum-dum-dum-duuuum. Po dłuższej chwili blask młodzieżowej zajawki opadł i zaczęły wychodzić trupy z bagażnika… W 1/3 gry widziałeś wszystko, nie ma już dla ciebie tajemnic, nie masz nic do odkrycia, nie czeka ciebie nic ciekawego, nie będziesz szlifował swoich umiejętności, a co najgorsze gra nie nagrodzi twoich starań. Masz tylko więcej okrążeń, więcej ruchu ulicznego, dajesz na easy bo hard i tak niczego nie daje, kasy masz jak lodu i nie masz co z nią robić i brniesz byle dobić do 111 wyścigu. Ja dobrnąłem do 86 eventu i podziękowałem, oj Xboxie coś w tym roku nam nie idzie!

Need for Speed: Underground

Okazało się że od lutego do kwietnia grzałem w mieszkaniu szaraczkiem, poczciwy PSX był na chodzie i żadna inna konsola nie miała szans na podłączenie. Co prawda były to gry krótkie, ale intensywne i bardzo mi się podobały. Większość nie obsługiwała analoga toteż kciuki bolały od tego ciągłego operowania na krzyżaku, ale nie ma miękkiej gry! Przy okazji jak się okazało wpadła mi fura kafelków w bingo! Jakaś wkrętka niesamowita mnie dopadła, czarne płyty działają na mnie kojąco, te ostre jak brzytwa bryły na ekranie… cudo. Do tego odpaliłem sobie demo disc i przypomniał mi się kolejny kultowy element tej ery, demówki dawały namiastkę zachodu i grania na oryginałach 20+ lat temu. Dla mnie były pierwszym kontaktem z Porsche Challenge, które teraz przeszedłem w oryginale, malutkie marzenie z dzieciństwa spełnione. Po kolei co ograłem w 2021 roku na PSOne:

  • Cool Boarders – to klasyka gatunku, ale widać że odkrywali nowe lądy i nie wiedzieli jak ugryźć temat. Niestety do samego końca nie zrozumiałem w pełni systemu tricków.
  • Ridge Racer – kolejny klasyk, kolejny krótki szpil, ale intensywny. Dał mi masę frajdy nawet jeśli na zbyt długo nie wystarczył, mimo wszystko do wersji arcade nie dorównał.
  • T’ai Fu: Wrath of the Tiger – filmowa produkcja z mega klimatem, fajnymi postaciami i dobrym systemem, ale słabą kamerą, nieco topornymi elementami platformowymi i zawartością na max 4 godziny. Byłem mimo to bardzo zadowolony z tego karate na gołą klatę, cudowny szpil, szkoda że nie przeistoczył się w serię
  • Wipeout 2097–  wszystko zgrało, jest mocne tempo, precyzyjne sterowanie, świetny model jazdy, sporo zawartości, wciągający gameplay, ciekawe bronie i generalnie usprawnienie wszystkiego co było słabe w poprzedniku.
  • Cool Boarders 4 – to ostatnia część serii z jaką się zmagam, czwórka chyba najlepsza z nich wszystkich, ale nadal daleko do ideału. System tricków choć niedoskonały to najlepszy w serii.
  • Porsche Challenge – ścigamy się Boxterem po czterech modułowych trasach w akompaniamencie fajnej elektronicznej muzyki skomponowanej przez Jasona Page (m.in. Cool Boarders 2, demo disc, Gran Turismo i wieeele innych). W moim odczuciu to świetny arcade racer który spodoba się fanom Ridge Racera, którego moim zdaniem Porszak przebija zawartością, klimatem… wszystkim
  • Rollcage – pod wieloma względami Rollcage dał graczom to, czego wipeouty nie zaoferowały, zniszczenie otoczenia, jazda po ścianach i sufitach, splitscreen, mocne nastawienie na zadymę – tego Rollcage ma pod dostatkiem! Wybucha tu coś co chwila, budynki się zwalają na jezdnię, istne piekło! Model jazdy jednak odbiega mocno od Łajpałtów
  • Wip3out -Dość burzliwy to Łajpałt, z jednej strony mamy wiele nowych twarzy siedzących za jego rdzeniem, z drugiej The Designers Republic mogli bardziej zaszaleć. Podoba mi się, że ludzie w Leeds potrafili tchnąć w markę nowe życie, sprawić że mamy jedną z najładniej wyglądających i brzmiących gier na szaraka. OST jest przecudowny, grafika również, brakuje kilku niuansów
  • Pitfall 3D: Beyond the Jungle – niby odstaje od platformerów z tego roku technicznie, to już nie to i to czuć, ale jest to zarazem zaleta. Ja lubię ten klimat „wczesnego PSX’a”, gameplay prosty, grafika symboliczna, ale w tej prostocie jest metoda, trudno mi to wytłumaczyć, to trzeba lubić i czuć

Mniej więcej w tym czasie Borsuk ogłosił (już tym razem ostatecznie :P), że się sprzedaje. Razem z Ślepym jako pierwsi dokonaliśmy analizy Borsuczej Nory i obkupiliśmy się ładując niemal dosłownie cały bagażnik gier. Ślepy popłynął grubo, ja nieco skromniej acz nadal po bandzie. W jednej chwili niemal wszystkie tytuły na PSP które mnie interesują były już w moim posiadaniu ;). Co wam będę gadał tutaj jest fotka zbiorcza:

zakupy growe repip

Moc atrakcji zatem miałem w związku z tym i nieco zdefiniował ten zakup to co ogrywałem w kolejnych miesiącach. Przeprosiłem się już chyba ostatecznie z PSP, uznając geniusz tej platformy i jej groteki, wejście zacząłem od napisu EXIT, a ściślej ujmując od gry o tym tytule. Może idąc śladem PSX’a w pigule gry ograne przeze mnie na PSP w 2021:

  • Exit – Rewelacyjny logiczniak z nieszablonowym podejściem który zajął mi od groma czasu. 100 poziomów w których koordynując działania grupki ludzi w potrzasku musimy ich wydostać z zawalonego/zalanego/płonącego budynku. Kombinowania jest tu masa, a z drugiej strony nie jest ekstremalnie trudno więc po kilku próbach ze wszystkim sobie idzie dać rady.
  • Secret Agent Clank – Mimo tego iż z początku gra wydawała mi się średniakiem tylko dla fanów, a mieszanie postaci lekko irytowało, to po chwili zatopiłem się w tej grze.  Klimat znany z „dużej” serii zachowano, potencjał PSP został w pełni wykorzystany. Agent Clank ma własną osobowość.
  • PaRappa the Rapper – ta gra ma genialne utwory, które mimo czterech godzin poświęconych na granie mi się nie znudziły! Wbijają się w głowę i nie chcą wyjść, ale jak to u pionierów bywa, zawodzi mechanika, im „nowsza” odsłona tym gorzej, input lag zabija.
  • WipEout Pulse – geniusz, poprzeczkę zawyżoną maksymalnie wysoko przez Pure bez trudu przeskoczył, jeden z najlepszych w serii koń czystej krwi, pogadamy jeszcze o  nim nieraz.
  • Ratchet & Clank: Size Matters – udało się dopasować technikalia i sterowanie do kieszonsolki Sony. Size Matters to właściwie przeniesienie serii na PSP w nieco pociętej formie, to taki klon, ale pod każdym względem nieco odstaje od „dorosłych” części na PS2.
  • Lumines – zasady choć proste, dają dużo pola do popisu, hasło easy to learn, hard to master jest tu jak najbardziej adekwatne. Chodzi przede wszystkim o miodność!  Choć Lumines technicznie niczego nie odkrył. Jest tu ten idealny mix grywalności, prostoty zasad, możliwości podbijania rekordów i stylistyka która jest jednorazowa.
  • Little BiG Planet – zachciała mnie informacja, że za grę odpowiada studio z Cambridge, ci od MediEvila i Primala. Niestety to nie to, widać że byli już w niełasce u Sony, musieli bawić się w porty, LBP na PSP jest całkiem przyjemny, ale nic ponad średnią.
  • Mod Nation Racers – dalej szmaciak na fali i w sumie znowu się zawiodłem, studio inne ale problemy te same. Gra średniak całkowity, nijak nie dorównuje do tuzów gatunku cart arcerów.
  • Pipe Mania – uuu lubię logiczniaki co pewnie już wiecie, ale w pipe mania niespecjalnie chciałem grać. Raz w posiedzeniu na kibelku zagrałem i wciągnęło mnie w rury! Dobry łamaniec głowy z dużym naciskiem na szybkie decyzje.

kolekcja PSP spuchła w tym roku ogromnie ;)

W pewien pochmurny piątek przybył do mnie Ślepy by poszarpać do samego rana jak za dawnych czasów. Szarpaliśmy 1 vs 1 w Soul Calibur II, ale to u nas akurat norma, ograliśmy potem co innego. Zabraliśmy się za pokonanie ostatniego bossa w Blinx: The Time Sweeper w systemie „raz ja raz ty”. Ostatni boss to jakaś pomyłka, nie dość że czeka nas bossrusch z innymi bossami w formie UBER to jeszcze on sam ma wiele faz, a to wszystko bez checkpointów i save! Po 2 godzinach nierównej walki bez skutku (nie przeszliśmy nawet bossrusha) Ślepy upojny porażką i nie tylko zaczął chrapać, więc i ja dałem sobie spokój. W tym momencie uświadomiłem sobie jedno – ktoś rzucił na moje Xboxa klątwę! Nie mogę kończyć na niego gier! Wszystko co zaczynam porzucam z tego czy innego względu. Szczegóły opisałem kiedyś we wpisie Och mój Xboxie! Co jest z Tobą ostatnio nie tak!?

Och mój Xboxie! Co jest z Tobą nie tak ostatnio!?

Och mój Xboxie! Co jest z Tobą ostatnio nie tak!?

No i nastąpił ten dzień. Było dość spontanicznie, z okazji 6 urodzin RnG postanowiliśmy że „teraz to na bank musimy jechać we wspólnym gronie do Krakowa„. Mieliśmy to w planach dużo wcześniej, ale wiecie rozumiecie, ten wirus w koronie nie pozwolił. Potem ktoś rzucił hasło że w sumie naszych czytelników i widzów GnG możemy też zaprosić, im więcej nas tym lepiej! No i tak jakoś wyszło, w dniu 24.07.2021 odbył się pierwszy spęd społeczności RnG i GnG! Było super, wszystko dopisało, choć wszystko odbywało się spontanicznie bez większego planu. Jeszcze raz wszystkim dziękuję za uczestnictwo i organizację, fajnie było wspólnie pograć, szczególnie pozdrawiam „ekipę tarasową” z którą na spokojnie można było wymienić kilka zdań, których nie sposób wymienić w środku muzeum ;).

Relacja | Mini zlot RnG i GnG w Kraków Arcade Museum

Po wszystkim Borsuk już się rozszalał na całego na swoim samodzielnym kanale, tak się stało że i ja w 2021 kilka razy do niego wpadłem na kanapę. Zaczęło się od przeglądu arcade racerów, a skończyło na ogrywaniu co-opowych hitów. W międzyczasie gram tam też w Wipeout Omega Collection a dokładnie w odsłonę z Vity. Dzięki Borsukowi mogę pograć w nowsze gierki w które w domu nie gram, bo i skąd znaleźć na to wszystko czas. W 2022 chyba będę częściej, bo musimy te wszystkie rozgrzebane tytuły dokończyć! Największe highlights dla mnie osobiście:

pierwszy porządny wyścig na najwyższym poziomie prędkości, ostra walka do końca Wipeout Omega Collection 

granie na splicie w Horizon Turbo Chase jest super, a trasa w wulkanicznym popiele zapadła mi najbardziej w pamięci



Lara Croft kręci z Ozyrysem na Teutatesa! A my razem tłuczemy co się rusza i świeci, znów gra do dokończenia


It Takes Two czyli genialny co-op, musimy zdecydowanie dokończyć, nie chcę zbytnio spoilerować więc pierwszy boss, mocno nas finał tej walki zaskoczył ;)


dla mnie osobiste NAJ, pierwsze spotkanie z trasą SOL, cudowne doznanie, może tego nie widać, ale z radości się niemal popłakałem ;) Borsuka też zmiotło


2021 to też kontynuacja mojej przygody z dorobkiem EA BiG, choć mocno zahamowałem bo tylko NBA Street V3 dałem rady ograć, właściwie skupiłem się na serii WipEout. W EA BiG doszedłem do momentu gdy odszedł od tego projektu Steven Rechtschaffner, ojciec marki, bez którego nic już później nie było takie same. Musiałem sobie od BiG zrobić małą przerwę, i właściwie całą spożytkowałem na ogrywanie Łajpałtów. Podsumowanie czasu chwały EA BiG znajdziecie tutaj, natomiast początek o serii Wipeout tu. Co następne wejdzie na rożen? Na 100% nie postanowiłem, ale chyba pewna para bohaterów która lubi spluwy wszelakie i rozwala pół kosmosu.

wipeout series


statystyki

Ogólna statystyka ukończonych tytułów (nie liczę wielu gier ukończonych w Arcade Museum na niezliczonych coinach;):

1. Xbox- Amped 2 – Styczeń – ok. 16h – sporty-extreme
2. C64 – Millie & Molly – Styczeń – ok. 4,5h – logiczna
3. Xbox – NFS Underground – Styczeń – ok. 11h – wyścigi
4. PSX – Cool Boarders – Luty – ok. 2,5h – sporty-extreme
5. PSX – Ridge Racer – Luty – ok. 1,5h – wyścigi
6. PSX – T’ai Fu: Wrath of the Tiger – Luty – ok. 4h – beat’em up
7. PSX – Wipeout 2097 – Luty – ok. 10h (6 arcade, 4 time trial) – wyścigi/future racer
8. PSX – Cool Boarders 4  – Marzec – ok. 6h – sporty-extreme
9. PSX – Porsche Challenge  – Marzec – ok. 2,5h – wyścigi
10. PSX – Rollcage  – Marzec – ok. 4h – wyścigi/future racer
11. PSP – Exit – Maj – ok. 18h – logiczno-zręcznościowa
12. PSP – Secret Agent Clank – Maj – ok. 7h – platformer/action-adventure
13. PSP – PaRappa the Rapper – Czerwiec – ok. 4h – gra rytmiczna
14. PS4 – Hotshot Racing – Lipiec – ok. 2h – wyścigi
15. PSP – Wipeout Pulse – Sierpien – ok. 15h – wyścigi/future racer
16. PSP – Ratchet & Clank: Size Matters – Wrzesień – ok. 4h – run n gun
17. Xbox – NBA Street V3 – Wrzesień  – ok. 20h – sportowa
18. PSP – Lumines – Październik  – ok. 8h – logiczna
19. PSX – Wip3out – Październik  – ok. 7h – wyścigi/future racer
20. PSP – Little Big Planet – Listopad  – ok. 4h – platformer
21. PSX – Pitfall 3D – Grudzień  – ok. 9h – platformer
22. PSP – ModNation Racers – Grudzień  – ok. 4h – wyścigi/cart racer
23. PSP – Pipe Mania – Grudzień  – ok. 6h – logiczna

+ Dużo statystyk-popierdułek dla mnie fajnych ;)

  • najdłużej grałem: NBA Street V3
  • najwięcej gier przelazłem naPlayStation – PSX i PSP (po 9 gier na łeb)
  • najmniej grałem na: GameCube, Wii, Dreamcast – tragedia jeśli chodzi o różnorodność w 2021
  • największe rozczarowanie: PaRappa the Rapper (przez input lag na PSP niegrywalny), Hotshot Racing (miał być Outrun Coast2Coast, a wyszła lipa), ModNation Racers (gdzie mu do tuzów gatunku)
  • największe pozytywne zaskoczenie: T’ai Fu: Wrath of the Tiger (filmowość!), Lumines (wciąga!), Pipe Mania (też wciąga!)
  • gry na medal: Millie & Molly, Wipeout 2097, Wipeout Pulse, Lumines
  • Platformery vs reszta świata: 2021: 3/20 (2016: 7/7; 2017: 8/4; 2018: 6/11; 2019:8/21; 2020: 5/25) – forma spadkowa utrzymana, koniec pewnej ery, już chyba niebardzo mam co ograć w tym temacie
  • skończone gry w 2021 które ograłem już dawniej vs „nowe”, które ograłem pierwszy raz: 2021: 3/23 (2016: 3/11; 2017: 2/10; 2018: 2/11; 2019: 4/25; 2020: 3/27); czyli stare wciąż jare, bo za mało tytułów ograłem by się powtarzać ;)
  • stosunek gier kupionych do tych z listy zakupów, które przeszedłem: 40/13 (2020: 24/19) – czyli mam sporo do ogrania z bieżących zakupów, gdzie tam kupka wstydu… pora mniej kupować, bo więcej grać już nie dam rady!

podsumowanie podsumowania

Pora kończyć, kolejny rok z jak na mnie mocnym łańcuszkiem ukończonych tytułów, choć jest pewien zgrzyt. Brak Nintendo i Segi, jakoś tak nie wpadły w tryby w tym roku, może następnym razem? Pora odkurzyć GC, DC i Wii bo dawno nic nie było tam grane. Co jest w moim przypadku mega zaskoczeniem to brak PS2, taki rok się chyba nie zdarzył od momentu kupna tej konsolki jakieś 15 + lat temu! Przez przeprowadzko-remonty PSP było bardziej w cenie bo konsole leżały kilka miesięcy w kartonach. Może dzięki zakupionej ostatnio malinie nieco bardziej różnorodnie będzie systemowo w następnym roku. Ostatecznie (chyba?!) wyrzuciłem z głowy chęć posiadania N64 i Saturna w domu, malina wystarczy, dlatego też sprzedałem nieużywane ZX Spectrum i Amigę 500. Cudowne sprzęty, ale co z tego jak ich nie używam, chyba też dlatego nie oglądam się za next genami, kiedy ja to niby ogram?

Dlatego fajnie będzie z Adamem dokończyć te wszystkie rozgrzebane na live tytuły z PS4, a kupił kolejne gry pod moje preferencje! Jaram się! To jest kumpel! A jak między tym wszystkim uda mi się planowane gry EA BiG dokończyć to będzie super! Kupkę wstydu zmniejszyć, kilka platformerów więcej ograć. Kurde stare konie a giereczki nadal cieszą, ciekawe czy nam ktoś tej dziecinady zazdrości eheh.

Piszcie no w komentach jak wam minął growy rok i do zobaczenia w podsumowaniu 2022!

Naczelna Osoba na stronie, czyli Nacz.Os. (zajmuje się wszystkim i niczym). Hedonistyczny megaloman o sercu z pikseli. Ulubione gatunki: platformery, sporty extreme w sosie arcade, carcade, logiczne, klasyki z C64. Posiadane platformy: C64, PSX, PS2, GC, Wii, PSP, PC, A500, DC, ZX, Xbox